Bezpieczne pakowanie
Gwarancja doskonałej jakości
Jak wyglądam ?
Jestem odmianą o bardziej niskim, rozłożystym pokroju. Tworzę gęste kępy z wielu pędów, a moje liście są jasnozielone, miękkie, lekko pomarszczone i ząbkowane. Kiedy mnie potrzesz, od razu poczujesz mój znak rozpoznawczy: cytrynowy, świeży zapach, który jest kilkukrotnie mocniejszy od klasycznej odmiany. Latem zakwitam drobnymi, kremowobiałymi kwiatami, które uwielbiają pszczoły.
Skąd pochodzę ?
Wywodzę się z melisy lekarskiej pochodzącej z rejonu Morza Śródziemnego i Azji Zachodniej, ale moja odmiana została wyselekcjonowana w Europie. Nazwa „Quedlinburger” nawiązuje do niemieckiej tradycji nasiennej i hodowlanej, a „Niederliegende” podkreśla mój bardziej pokładający się, niski wzrost.
W czym pomagam ?
Pomagam przede wszystkim wtedy, gdy potrzebujesz wyciszenia i komfortu. Jestem znana z tego, że wspieram uspokojenie, zasypianie i rozluźnienie, a przy tym łagodnie wspomagam trawienie przy napięciu i stresie. Mój cytrynowy aromat poprawia nastrój, a w ogrodzie przyciągam zapylacze i wnoszę dużo „zielonej świeżości” w ziołowe rabaty.Z czym mnie jeść ?
Najczęściej trafiam do herbat i naparów, bo tam mój cytrynowy aromat jest najbardziej naturalny i kojący, ale równie dobrze odnajduję się w lemoniadach, wodzie smakowej i syropach, gdzie dodaję świeżości bez ostrej kwaśności cytryny. Lubię też kuchnię lekką: pasuję do sałatek owocowych, deserów, twarożków i jogurtów, a w wersji wytrawnej potrafię ciekawie podbić smak ryb, drobiu i delikatnych sosów, jeśli użyjesz mnie z umiarem, żeby nie zdominować dania.
Gdzie mnie sadzić ?
Najlepiej rosnę w słońcu lub półcieniu, w żyznej, przepuszczalnej glebie, która jest umiarkowanie wilgotna. Jestem rośliną wieloletnią i dość łatwo się rozrastam, więc dobrze jest dać mi trochę miejsca albo regularnie mnie przycinać, bo wtedy gęstnieję i mam więcej aromatycznych liści. Świetnie czuję się w ogrodzie ziołowym, na rabacie przy tarasie oraz w większej donicy, jeśli chcesz mieć mnie blisko kuchni.




Opis zastosowania...

Kuchnia śródziemnomorska przenosi nas w krajobraz lawendowych pól, skalistych wybrzeży Toskanii, greckich wysp oraz prowansalskich winnic. Z sycylijskich restauracji dobiega zapach świeżo wypiekanego ciasta i pysznej oliwy z rozmarynem. Greckie sałatki pachną majerankiem i oregano. Poranek we włoskim domu zaczyna się jajecznicą z pomidorami i bazylią. Hiszpańska paella nie uda się bez przyprószenia jej na samym końcu posiekanym szczypiorkiem. Dostępna u nas kolekcja ziół pomoże przenieść się w ten gorący śródziemnomorski klimat. Należy jednak pamiętać, że tylko świeże zioła posiadają w sobie tę moc.


Ogród i balkon jest jednym z najlepszych miejsc do wypoczynku. Niestety latem nieodłącznym elementem przyrody są przeróżne muszki i szczególnie dokuczające komary. Stosowanie chemicznych środków burzy naturalny klimat ogrodu. Dlatego warto zaopatrzyć się w naturalne repelenty, takie jak mięta czy lawenda, które nie tylko zniechęcą muszki i komary, ale również będą świetnie pachnącą dekoracją. Coleus canina pomoże uporać się z odwiedzającymi nasze domostwa kotami oraz psami. Jeśli tylko możemy zaczerpnąć pomoc z natury, warto to zrobić, nie szkodząc sobie jak i jej samej.

Historia stosowania ziół jako środków leczniczych sięga najdawniejszych czasów. Medycyna ajurwedyjska i chińska to tysiące lat tradycji wykorzystywania roślin zielnych. Doceniana na wszystkich kontynentach wiedza o ich właściwościach była przekazywana niezmiennie z pokolenia na pokolenie. Do prawdziwego rozwoju zielarstwa w Europie, jako osobnej gałęzi wiedzy medycznej, doszło jednak dopiero w czasach średniowiecza. Wtedy to właśnie do Polski przybyły zakony benedyktynów, cystersów i augustianów. Zakonnicy przywieźli ze sobą wiele roślin pochodzenia śródziemnomorskiego, które początkowo uprawiane w ogrodach przyklasztornych, po aklimatyzacji na naszej ziemi, szybko rozpowszechniły się w uprawach przydomowych i trafiły tym samym do szerszego grona odbiorców. Ludzie zaczęli doceniać drogocenne właściwości ziół w wymiarze leczniczym – różnego rodzaju napary, nalewki, maści i okłady skutecznie pomagały i wciąż pomagają ludziom na całym świecie. Rośliny te rosnąc w przydomowych ogródkach stały się naturalną apteczką na wyciągnięcie ręki. Warto zgłębić wiedzę dotyczącą ich wspaniałych właściwości i w razie potrzeby mieć je także u siebie. Wartością dodaną, oprócz leczniczych właściwości, będzie cieszący oko wygląd i często ich niepowtarzalny zapach.

Aromaterapia to nie tylko uzupełnienie terapii czy medycyna alternatywna. To także forma relaksu, wonna droga, po której możemy stąpać ku ukojeniu zmysłów. Wykorzystując węch, wpływamy na nasze samopoczucie równie szybko jak za pomocą dotyku, słuchu czy wzroku. Dzięki olejkom eterycznym zawartym w roślinach, przenosimy się do najpiękniejszych i najmilszych wspomnień naszego życia. Wystarczy potrzeć listek mięty, aby przypomnieć sobie beztroskie wakacje na wsi. Olejek cytrusowy zamknięty w melisie czy werbenie stojącej na parapecie zimą, momentalnie zaprowadzi nas do obrazków z najbardziej udanych wycieczek do ciepłych krajów. Aromat tymianku, czosnku, kminku i lubczyku otuli nas ciepłym wspomnieniem babcinej kuchni, wspólnego gotowania w rodzinnej atmosferze. Lawenda i paczula przypomni radość z otrzymania pierwszych prezentów perfumeryjnych. Z ziół możemy przyrządzać naturalne, proste kosmetyki jak mydło, olejki do kąpieli, świece lub odświeżającą mgiełkę. Ale także różnego rodzaju kadzidła z ususzonej szałwii, bylicy, rozmarynu, hyzopu i wielu innych gatunków. Aromaterapia to także, a może przede wszystkim, otaczanie się świeżymi, pięknymi, pachnącymi roślinami zielnymi na ogrodzie, balkonie czy parapecie. Na wyciągnięcie ręki.

